Wtem wpadł komornik jego, niosąc papier, który mu na sali wetknięto, a stał na nim dekret jako brzmiał.
Z brwiami ściągniętemi odczytał go Zborowski i na stół cisnął z przekleństwem.
Bracia stali zmięszani, lecz okazując radość, bo się im banicya wiekuistą nie wydawała.
Wybuchnął zaraz Samuel.
— Taka jest królów wdzięczność! Jam mu królestwo dał, a on mnie ojczyzny pozbawia... Głupim był i słuszne ukaranie!
Uderzył w stół pięścią aż wszystko na nim zadrżało; głowa mu opadła na piersi i zadumał się.
Zbliżyli się do niego pocieszając powinowaci, których odpychał, słuchać nie chcąc.
— Poznają mnie — zawołał — żem wygnany może niebezpieczniejszy dla nich niż tutaj. Schronić się znajdę gdzie, przyjmą mnie otwartemi rękami.
I zwróciwszy się ku zamkowi, grożąc pięścią, zawarczał.
— Pilnuj się dobrze laskonogi, abyś ze stolca twego nie zleciał.