— Człowiek niezawsze rozum ma — rzekła po chwili. — Nie pytaj.
— Jakaż przyszłość? — spytał Litwin.
Dosia poruszyła ramionami.
— Żadnej, ja nie myślę już o niej.
Zamilkli; Litwin ani jej porzucić nie mógł, ani tak rozmowy skończyć.
— Wszystko to dla mnie zagadka i tajemnica — dodał po chwili. — Niech choć wiem dla kogo poświęciliście tak wszystko?
Dosia podniosła oczy i długo na niego patrzała.
— Na co ci się to wiedzieć zdało — odparła. — Wart czy nie wart, była godzina, żem go sądziła godnym tego. Może dziś myślę inaczej — westchnęła — ale dziś...
Powtórzyła rozpaczliwym niemal głosem: — Zapóźno! zapóźno!
Talwosz nie odchodził jeszcze.