Królewna po namyśle dodała.
— Byłażby tak zuchwałą, tak nieroztropną, aby się tu jawnie w biały dzień pokazywała, gdzie ją zna osób tyle? Gdyby nawet przypuścić można najgorsze, sądzę że wstyd i sromu choć trochę zachować musiała.
Spodziewam się, mój Talwosz, że ty potrafisz dojść, czy w tem jest co prawdy.
Litwin stał zamyślony.
— Miłościwa Pani — rzekł. — Gdyby się okazało, że niepoczciwi ludzie ze słabości jej i łatwowierności korzystali, ja nie wiem, czy co na to poradzić dziś można. Zanieść skargę do króla, znaczy ją okryć niesławą.
— Tego co ją uwiódł zmusimy aby się z nią żenił — dodała królewna.
Skłonił się Talwosz i chciał odchodzić. Anna mu rękę podała do pocałowania.
— Biedni my jesteśmy, którzy w niegodziwości serca ludzkiego uwierzyć nie chcemy, aż one nam się czuć dadzą!
Pierwszych dni czerwca wieczorem król zapraszał na zabawę z tańcami do ogrodu przy Zwierzyńcu.