Mówił jeszcze do niej, gdy się zerwała.
— Król? król? co się z królem stało? To nieprawda! Nie mógł ujść!
Załamała ręce.
Litwin nie wiedział sam co miał odpowiadać.
Przypadła do niego z rękami zaciśniętemi, błagając.
— Król? powiedz mi co się z nim stało? Ci źli ludzie, ci nieprzyjaciele jego, oni gotowi...
— Królowi się nic stać nie mogło — odparł Talwosz — bo uszedł z wieczora i już go ani Tęczyński, ani nikt nie dogoni.
Dosia słuchała, patrząc osłupiałemi oczyma.
— Król, król uszedł? — przerwała — możeż to być?
— Cały zamek splądrowano, niema wątpliwości, nie znaleziono go nigdzie.