— Wasza sprawa w tem — mnie gdyby ostatni grosz przyszło stracić, pięćdziesiąt i sto ludzi nająć... — gotówem.
— A my możemy postawić ich trzystu, zaśmiał się Kochan. Lecz po co się to zdało mówić, wodę warzym...
Chciał wstać znowu.
Jędrzyk postradał cierpliwość.
— Dajcie pokój temu nadaremnemu jeżdżeniu zawołał — z tego nie będzie nic, ja wam mówię — nic!! a kobiecie głowę psujecie. Ożeniłby się z nią który z bogatszych naszych mieszczan albo i panów...
— Lub wy! rozśmiał się Kochan.
— Nie! zawołał Jędrzyk, jam dla niej za mały — ja o tem nie myślę — ale jej losu psować nie dam.
Dajcie pokój temu jeżdżeniu powtórzył.
— Wiecie przecież, iż jestem sługą króla — odparł Rawa — nie mogę rozkazowi się sprzeciwiać.
— Mów królowi!