— Cóż? może królowi co zadać chciała przez zemstę? — próbował Kochan.
Zonia śmiała się coraz mocniej.
— Gdybyście trzy dni i trzy noce sobie głowę łamali, nie zgadniecie; to próżno. A że ja coś wiem... to jak Bóg Bogiem prawda, i że wam, zdrajcom, kobiet zwodzicielom, nie powiem, to też prawda!!
W nadziei wydobycia z niej tej tajemnicy, Rawa stał się czulszym, nadskakującym, rozmiłowanym na nowo; dziewczę zrozumiało dobrze cel jego i wyśmiało niezręczność.
— Jeśli myślicie, że się wygadam za darmo! ho ho! mylicie się srodze...
— Cóż? myślicie sprzedać tajemnicę? no — to mówcie, co chcecie za nią?
— Za pieniądze jej nie dam! — odparło dziewczę. — A wreszcie kobiety mi żal...
— Bałamucicie mnie tylko — zawołał Rawa. — Nie wiecie nic, dla tego i powiedzieć nie możecie.
Zonia uderzyła się w piersi.
— Że wiem, na tom przysiądz gotowa...