— A jeśli kto nie ma się gdzie pomieścić i dobrowolnie przez miłość zawodu, święcić się chce i palić na stosie ofiarnym? Któż mu zabronić ma prawo?
— Ale ty Lauro! ty, młoda, piękna, bogata, swobodna... iść w to piekło?..
— Pokażże mi niebo! zawołała ze śmiechem dziewczyna... Wszystko na świecie fatalizmem jest, nieuniknionem przeznaczeniem. Mnie tam ciągnie siła jakaś niezwalczona.
— Na zgubę, dokończył Honory...
— Cicho! dosyć! przerwało dziewczę, życzysz mi dobrze a radzisz? Cóż? powiedz? klasztor? powrót do domu? Znajdź, ja nie widzę nic.
Honory zamilkł, pytanie to znalazło go nieprzygotowanym..
— Wszystko co chcesz, ale nie to... zawołał..
— Ja oprócz tego nie chcę nic...
— A! dodała po namyśle... tak! znalazłoby się czego zapragnąć, gdyby to było możliwe... Dwór w Borowcach na ruinach... ojciec szczęśliwy, ktoś jeszcze u mego boku.. my sami... dni jednostajne płynące złotem weselem, coby się głośno rozśmiać nie chciało, aby uroczystej ciszy nie przerwać.. Ale gdzież taki raj? A gdy raju tego nie ma, czemuż nie polecieć do piekła?
— Między piekłem a rajem, pozwól, że coś trzeciego być może.