— Niech się pan nie tai! przerwała Lassy, jej uczucia dla niego, pańskie dla niej są mi znane... Wchodzę w nie i podzielam, i współczuję, i radabym skrócić ich cierpienia...

Honory stał, słuchał i gniew razem a śmiech go porywał. Takiej powiernicy nie spodziewał się wcale...

— Przepraszam panią, odezwał się, iż zrazu nie dobrze wyrozumiałem... Byłbym w istocie bardzo jej wdzięczny, gdybyś mi pani dopomódz mogła do namówienia Laury, aby wróciła do ojca... przejednała się z nim.

Lassy spojrzała złośliwie....

— Pan mi nie ufasz... zawołała, muszę więc jasno się tłómaczyć... Pan się w niej kochasz... ona się w nim kocha, jesteś żonaty... ale przecież teraz rozwody codzień dają... możecie się pobrać.. Laura bogata... ojciec zezwoli na wszystko.

Honory zbladł z gniewu.

— Mylisz się pani, zawołał, kocham ją jak siostrę, ona ma dla mnie przywiązanie brata... na tem koniec...

Lassy wstała rozgniewana także.

— Ciekawam, rzekła, na czem się to skończy! zabawna rzecz! Brat i siostra.. brat i siostra... Jabym przecie bratu i siostrzyczce przydać się na coś mogła, niech mi pan wierzy...

— Dziękuję pani za jej dobrą wolę dla mnie, ale, niestety! korzystać z niej nie mogę...