I tym razem księżna wstała, podając rękę królowi, który z chęcią zgodził się na miłą po parku przechadzkę. Rozmowa już od pół godziny toczyła się o teatrze.

Król wzdychał, mówiąc o nim.

— Mamy już literaturę wskrzeszoną, dzięki ludziom, którzy się jej chcieli poświęcić.

— I waszej królewskiej mości, dodała księżna, któryś ich zachęcił i wprowadził na tę drogę.

— Mamy dzięki księciu szkołę wojskową, rzekł król obracając się do gospodarza z uśmiechem — nie tylko obiecującą piękne owoce, lecz już nas darzącą niemi. Teatru nam braknie, a tego stworzyć pono wola, rozkaz, ani prośba nie mogą... Rodzi się on z potrzeby, z cywilizacji, rozwija w błogim pokoju razem z innemi sztukami. U nas grunt jeszcze dlań nie wykarczowany... pisarzy nie mamy, artystówby brakło...

— Zkądżebyśmy ich u nas wzięli? odezwał się cicho jeden z szambelanów. W. K. Mość dozwolisz uczynić uwagę, iż u nas dotąd klassy tej nie ma, z którejby się mogli rekrutować artyści. Tam, gdzie średni stan jest już wykształcony, daje on zwykle najcelniejsze talenta scenie. Szlachcic u nas jak nie nawykł być kupcem, tak nie ważyłby się wynijść na scenę, boby jutro przed nim obrusy krajano. Cóż dopiero mówić o kobietach, dla których deski teatralne uważają się za miejsce zatracenia! Gdybyśmy nawet jaką garderobianę znaleźli, ładną, roztropną i niezważającą na przesądy... nie będzie miała wykształcenia, jakiego scena wymaga...

— Wszystko to wielka prawda, rzekł król potakując; lecz co najgłówniejsza, pisarzy nam brak. Mamy, księdza Bohomolca...

Rozśmiano się po cichu.

— Język dramatu musi się wyrobić, mówił król, giętkim się stać, nie tracąc szlachetności i majestatu... Nie pisał nim nikt, oprócz Kochanowskiego, który uroczystą grecką naśladował tragedję... Nawet tłómaczyć jeszcześmy nie zaczęli, bo księżnej Radziwiłłowej prób dobrej woli a małego talentu, nie liczę.

— Mnie się jednak zdaje, odezwała się księżna, ciągle wiodąc króla po parku i zwracając się ku laskowi, że artyści z prawdziwym talentem, nawet z miernego tłómaczenia rzecz przynajmniej znośną uczynićby mogli. A dla czegożby kiedy nie spróbować?