Król był w uniesieniu, po kilkakroć kończącej swój ustęp Paulinie chciał przyklasnąć i lękał się wyrazu utracić... Cały dwór słuchał zachwycony. Pierwszy to raz w tym języku występowały na scenie uczucia, myśli, których sądzono, że wydać nie potrafi.

Do końca piątej sceny Paulina zwracała oczy i króla, i wszystkich widzów... gdy wyszła po danej wymownej odpowiedzi Sewerusowi, który grał mniej dobrze od innych, ale zawsze z talentem... następująca ostatnia scena akt kończąca, której dosłuchać musiano, wstrzymała tylko od pytań natrętnych o Paulinę...

Scena między Sewerusem a Fabianem, choć skrócona nieco, długą się wydała... Gdy kurtyna wreszcie zaczynała się zsuwać wśród grzmotu oklasków, którym król przewodniczył, łzy mając na oczach, ze wszech stron zasypano księżnę zapytaniami:

— Ale któż jest ta śliczna i pełna talentu Paulina?

— Kto jest? rzeczywiście nie wiem! wynalazła ją kasztelanowa... uprosił Bogusławski...

Król prosić kazał Bogusławskiego, który nie mając czasu zrzucić ubioru rzymskiego, przyszedł w nim przed N. Pana, zarumieniony i szczęśliwy.

— Mości panie Bogusławski, rzekł wzruszony, dowiodłeś mi waćpan, żem ja słuszności nie miał, i że jemu przeznaczono stworzyć teatr... Olbrzymi masz talent, a rodzimy, boś go sam z siebie czerpał.

— N. Panie! odparł kłaniając się Bogusławski, nie mogę sobie sam przyznać powodzenia tego dnia, winienem ją głównie Paulinie... której gra moją podnosiła i natchnęła...

Ze wszech stron domagano się owej Pauliny, wszyscy nie wyjmując gospodarstwa chcieli ją widzieć z blizka, kasztelanowa sama się potoczyła ku scenie, ale Pauliny już nie było...

Po piątej scenie, w swym rzymskim stroju, rzuciła się do powozu, któremu czekać kazała, i natychmiast odjechała do domu.