— Imię tedy ma Laura... a brat?

— Nie ma żadnego brata! przebiera się po męzku!

— Byłem tego pewien! krzyknął hrabia. Cóż to? kto to? zkąd?

Już po raz drugi tego dnia, tylko złośliwiej teraz poczęła Lassy opowiadać histoję swej ex-wychowanicy.

Hrabia słuchał z wielką uwagą.

— Hm! odezwał się, pani już z nią nie będziesz?

— Z nią nie, ale jak cień za nią włóczyć się będę, aby jej zawadzać, dokuczać... szkodzić, mścić się.

— Wiesz pani, rzekł hrabia chłodno, rola to przykra, ciężka i prowadząca do żółtaczki. Jabym nie radził.

— Ja panu być mogę pomocną, przerwała Lassy... Hrabia skrzywiony popatrzał na nią.

— Za informację składam pani dzięki, odezwał się hrabia Artur, ściskając jej rękę tajemniczo. Co się tycze pomocy, przepraszam panią, ja nie zwykłem jej żądać od nikogo w niczem. Byłem ciekawy tej egzystencji dwu-osobowej... nic więcej...