Stara zerwała się lecąc do zwierciadła... aby poprawić włosy i strój, o który była bardzo troskliwa.
— Ubierajże się, moja Lauro!
— Ja, jestem ubrana! rzekła, kapelusik męzki kładnąc Laura.
— Jakto! po męzku?
— A tak! daję pani rękę i idziemy.
Lassy stanęła zdumiona.
— Wieczorem śmielsza będę...
— Ale na cóż ci się to przydało? spytała...
— Jestem swobodniejsza, nikt na mnie zważać nie będzie... Dawniej, dodała, nie miałam wprawy, chodziłam źle, obracałam się niezgrabnie; teraz ręczę, że mnie nikt nie pozna.
— A — a Georges?