— Jestem Wawrek Borowiecki...
— Borowiecki? szlachcic?... z jakich Borowieckich? spytała kasztelanowa.
Lecz nie dokończywszy zapytania prawie, zaczęła się śmiać mocno.
— No proszę, rzekła, co to jest moc nałogu! ja co się z tej szlachecczyzny śmieję, o małom nie spytała jeszcze kto pana Borowieckiego rodzi. Cha! cha!
Popatrzała długo na oświeconą blizką latarnią i jasnej nocy blaskami piękną twarz Laury.
— Powiedzże ty mi Lassy, zkąd mogłaś sobie pod rękę chwycić takiego ładnego Borowieckiego?
Lassy ciągle zafrasowana była odpowiedziami.
— Pani wychowywała moją siostrę, rzekła Laura... z tego powodu miałem przyjemność ją poznać.
— Kiedy i gdzie? badała kasztelanowa.
— Właśnie ztamtąd wraca, dodała Laura.