— Nieznośny stary... Traci na tę Karolinę, a my musimy głód cierpieć!
Elegant się rozśmiał.
— Czyż głód?
— Naturalnie, że głodem to nazywam, bo kogo wychowano do pewnych wygód, należy mu ich dostarczać, c’est strictement logique! A więc?
— Dziś, słowo daję, nie mogę!
— Cóż ja pocznę? biorę cię za sędziego, dług honorowy!
— Trzeba się udać do ojca.
— Gdzie ja go znajdę? Lata po mieście, oddaje wizyty... Wiesz, daje wielkie śniadanie...
Elegant nie odpowiadając stał w miejscu dosyć znudzony.
— Więc jakże będzie?...