Elegant zamilczał.
— Więc, bardzo dobrze, dodał Szulc z wyraźnem nieukontentowaniem: to mi je proszę przysłać po południu.
Popatrzali na siebie, komisant ruszył ramionami.
— Dla czego mi nie odpowiadasz? zapytał Szulc.
— Cóż panu powiem? rzekł biuralista: w tej chwili są ogromne wypłaty, od których kredyt domu zależy. Z zagranicy chybiły nam wpływy; bank holenderski, który wczoraj miał nadesłać, milczy; tymczasem nas tu napierają. Niepodobieństwo...
— Ale, mój panie, tysiąc dukatów dla Tepera i Szulca! ha! ha!
— Są chwile... odezwał się elegant.
— Mais cela n’a pas le sens commun! Tout le monde puise à la caisse, a gdy ja przychodzę z taką fraszką...
— Być może, iż jutro rano...
— A ja potrzebuje dziś! podchwycił Szulc.