— Ty tu zostać nie możesz!

— Ja muszę! a gdzież! po gospodach będę się tułała? po nocy mam uciekać? Nie pójdę...

Jakby namyślając się Dobkowa stanęła... Czekaj tu na mnie, ja zaraz powrócę.

Na te słowa Lassy się zerwała i pochwyciła ją za suknię.

— Ani kroku! rzekła, nie puszczę!

— Ja mam gości! ja muszę wyjść!

— Nie pójdziesz... sama tu nie zostanę.

W tej chwili rotmistrza głowa ukazała się we drzwiach, Lassy się zmieszała nieco, a Dobkowa skorzystała z tego, by się wymknąć i drzwi za sobą zatrzasnąć...

— Rotmistrzu! zawołała starościna jakby obłąkana... chciałeś mojej ręki, odmówiłam ci, będę twoją... a uwolnij mnie od tego — djabła. Tu jest Lassy! Lassy, która struła Dobka... chce mnie zgubić, chce mnie odrzeć... chce mnie obwinić... ja o niczem nie wiedziałam! jam niewinna! Rotmistrzu! ratuj! zlituj się!

Poręba stanął jak wryty... Ale cóż ja z nią zrobię! Chyba łajdaczkę uduszę; A to śliczna historja... Czegoż ona chce?