— Pamiętaj hrabio — i jeśli się do tego słowa odwołam... powtórzyła Laura.

— Dotrzymam go święcie! żywo rzekł hrabia, mimo znaków, jakie mu bojaźliwa dawała kasztelanowa.

— Rachuję na pana...

— Jak na najwierniejszego sługę! To mówiąc hrabia, przycisnął rękę jej do ust; Laura się zarumieniła.

— Pamiętaj, dodała raz jeszcze, i wybiegła.

Honoremu to pożegnanie uczyniło wrażenie przykre... Laura postrzegła to, i smutny uśmiech przebiegł po jej ustach.

— Cóżeś ty zazdrosny? spytała.

— Może, odparł cicho zawstydzony Honory.

— Nie masz do tego prawa! odrzekło dziewczę... a ja cię z góry ostrzegam... że gdy będzie szło o ojca... gotowam najstraszliwiej udawać że ciebie zdradzam! Cóż chcesz? jestem aktorką! Sztuką posługiwać się będę w życiu!

Westchnęła, i łzy potoczyły się po jej twarzy...