— Trudno to, bardzo trudno — rzekł po cichu kamerdyner. Nie wiem z pewnością, lecz gdy powróci oznajmię...
— A hrabia Artur? przerwała ośmielając się, choć rumieniec okrył jej twarz.
— Hrabia Artur? pochwycił Francuz. Wyprawiono go na kilka miesięcy za granicę.
Laura pobladła. Pokładała w nim właśnie największą nadzieję. Skłoniła się i chciała odchodzić, kamerdyner parę kroków postąpił za nią.
— Pani mi daruje, rzekł cicho, my naszą consigne musimy spełniać... czasem choćby osobiście była przykra, i choćby, choćby nie zupełną w sobie zawierała prawdę.
Wzrokiem tylko podziękowała mu Laura i odeszła do powozu.
O bytności hetmana nie wiedziała jeszcze, Georges’awyszukać sama nie mogła, o Bogusławskiego potrzebowała się dowiedzieć. Stosunki, które się zdawały łatwemi do odnowienia... wymykały się z rąk... Ścisnęło się jej serce domyślając, że kasztelanowa wcale jej przyjmować nie kazała... Nie wątpiła, że hr. Artur wyjechał w istocie — choć i to kłamstwem było. Ze spuszczoną głową powróciła do domu smutna w chwili właśnie, gdy nieznajomy staruszek wchodził ostrożnie dopytując się cichym głosem o Salomona. Zlękła się nieznajomego z razu i zapytała żywo, ktoby był?
— Powiedźcie mu tylko — brat, a będzie już wiedział kto jestem...
Wyraz ten otworzył mu drzwi. Dobek siedział w Biblji zatopiony; zobaczywszy go wstał, podeszli ku sobie i w milczeniu położywszy ręce na ramionach uścisnęli się...
— Jestem, rzekł przybyły, na zawołanie wasze...