— A! proszę pani kasztelanowej, uparł mi się sam, szybko zaczęła ośmielona Lassy; jam mu to odradzała...
— No, jakże się waćpanu podoba miasteczko? odezwała się nie słuchając już jej odpowiedzi, otyła pani, którą Laura zdawała się niezmiernie intrygować.
I nim jeszcze ta zdołała zdobyć się na kilka słów, dodała do Lassy:
— Puśćże twojego kawalera i oddaj mi go... Panie... jakże się zowiesz? Monsieur Laurent? daj mi rękę. Z dwóch starych bab jak Lassy i ja, doprawdy już chybabyś mnie woleć powinien...
Lassy puściła Laurę, a kasztelanowa wzięła ją pod rękę.
— Mówże, podoba ci się miasteczko? czy pierwszy raz w niem jesteś?
— Ja go dotąd nie widziałem, odpowiedziała Laura pierwszy raz wychodzę dzisiaj...
— Dawno jesteś pan?
— Parę tygodni.
— I pierwszy raz wychodzisz? Kasztelanowa zaczęła się śmiać.