Cyniczne to przerywane śmiechem szkaradnym powiedzenie Lassy oniemiło wstydliwego Honorka.. spuścił oczy... Burzyło się w nim... Ona spojrzała nań szydersko, złośliwie, bezwstydnie, rozśmiała się, i nie czekając odpowiedzi, dygnęła i wyszła...

Po snach nocnych, te ranne odwiedziny wydały się chorążycowi wizytą djabła kusiciela... Nierychło przyszedł do spokoju, znękany, z niechęcią prawie powlókł się do Laury. W progu spotkała go ukłonem Lassy, która go wyprzedziła i rzuciła mu wzrokiem bazyliszka w duszę. Drżący wsunął się do pokoju... Laura po kobiecemu ubrana, siedziała w krześle z brwiami namarszczonemi, blada... Ręce trzymała ściśnięte pod brodą... i patrzała na drzwi, gdy Honory się pokazał...

— Tak późno? rzekła na przywitanie.

— Byłem chory, jestem niezdrów, odezwał się chorążyc.

— Kiedy jedziesz do domu?

Spojrzeli na siebie. Honory nie zrozumiał pytania!

— Mam jechać?

— Musisz, powinieneś.

— A ty?

— Ja zostanę, rzekła Laura spokojnie; a dokądżebym wracać miała?