Głosy u drzwi wreszcie stały się tak wrzawliwe, że z całego domu poschodzili się ciekawi. Drzwi od saloniku otworzyły się, i w progu z groźnym twarzy wyrazem, stanęła Laura...

Zobaczywszy Honorego, z okrzykiem rzuciła się ku niemu, mimo woli... jakby na wszystko zapomniawszy...

Rzuciła mu się na szyję.

— To ty! mój Honory! a! jakżem szczęśliwa!

— Tak, ja jestem, zawołał wzruszony chorążyc, i przybywam, Lauro — po ciebie...

— Po mnie?

— Tak jest, po ciebie! Musimy jechać, musimy ojca ratować!

Macocha

Tom trzeci

Z podań XVIII wieku