— Cóż oni mogli znaleźć? uśmiechnął się stary.

— A..? Tu nie śmiejąc wyrzec o co mu chodziło, Aron wydobył ręce i w dłoni pokazał, jakby liczył.

Dobek pokiwał głową przecząco — i uśmiechnął się smutnie.

— Nic? powtórzył.

Więzień powtórnie dał ten sam znak.

— Czy mam gadać z komissarzem? mówił dalej stary, wskazując znowu na dłoń i licząc niby...

— Dać pokój! na co? to się ułatwi inaczej, nie znajdą nic.

— A to co Wal pogadał?

— Wal cierpi od dawna... Dobek wskazał czoło...

— A papiery te jakieś?...