— Bywała przecież w tysiącu domach w Warszawie... odezwała się Dobkowa.
— Tak, ale struła tylko jednego męża jejmości dobrodziejki, odparł generał. Łajdaki te adwokaty mają przysłowie, którego szczęściem asindźka, nie rozumiejąc po łacinie, nie znasz: Is fecit cui prodest. Ten to zrobił, komu służy... Mogliby z tem daleko zajść.
— Ale cóż to mnie obchodzi! co to się do mnie ma ściągać!
— Przypuszczam chętnie, iż w tem udziału mieć nie mogłaś, dodał Sapora, ale zbytnia gorliwość głupiej kobiety wyprzedziła może jej... życzenia; w tłomaczeniu mogłaby te życzenia przypomnieć... i koniec końców skompromitować...
— Przecież jej nie ma nawet!
— I daj Boże, aby resztką tego proszku sukcessyjnego sama się poczęstowała, rzekł generał; jest to, coby mogła najrozumniejszego uczynić.
— A wiesz pan co mnie za nieszczęście spotkało?
— Czy jeszcze co nowego?
— Podpalono dwór w Borowcach i zniszczał zupełnie.
— A! to fatalnie, odparł Sapora, chociaż na miejscuwaszem, szanowna starościno, jabym to wyzyskał, bo juściż mogłaś tam mieć ogromnego szacunku swoje sprzęty i ruchomości, co ci się do zwrotu należy. O interesie mówiłem z prawnikami, radziłem się, powiadają: zawsze córka coś wziąć musi, ale nie mniej i wy. Tymczasem zaś majątek trzymać i wytrzymywać będziecie. Na to przywilej czyli też wyrok da się wyrobić za jakie tysiąc dukatów, ale trzeba dobrze chodzić, bo są inni Dobkowie, a ci przyjdą też z pretensjami i w obronie praw swoich...