— A nie wiem nawet nazwiska, obracając się do Tyszki spytał wojewoda.
— Laura Dobkówna z Borowiec...
— Hę? pochwycił zdumiony stary. Cóż? czy Adama wnuczka? Salomona córka...
— Pan znałeś moją rodzinę?..
— Znałeś! zawołał wojewoda. Adam miał za sobą siostrę moją rodzoną, o której zgonie straszne rzeczy powiadano... i o nim także... Waćpanna jesteś moją wnuczką...
Słysząc to wszyscy osłupieli, Eliasz aż przybiegł do stołu bliżej, by się staremu przypatrzyć.
— I mówcież tu, że nie ma Opatrzności! zawołał wojewoda ręce składając, i powiedźcie mi, że to przypadek!
Laura schwyciła jego rękę, on całował ją w głowę, wszyscy stali milczący.
— Mam więc kogoś z rodziny co się przyznaje do mnie! zawołało dziewczę ze łzami w oczach...
Wojewoda zamilkł.