— Ale naturalnie, że młody i piękny mężczyzna.
— A! ty trzpiocie najdroższy...
— A żeby babcia wiedziała jaka męzka postawa, jak dokazywał na koniu, jak mu pięknie było choć w siwej sukmance. —
— Tyś się bardzo przelękła —?
— Troszeczkę. Marja podobno więcej odemnie.
— Ja!
— Ale nie zapieraj się! Mnie to przynajmniej zabawiło, rozweseliło zaraz, a ty dotąd tak jesteś chmurna.
— Kiedyż ja jestem inaczej? spytała po cichu towarzyszka.
— Teraz kochana babciu, paplała Julka całując ją w ręce — ten nieznajomy ze swoim koniem zajechał mi w głowę tak, że muszę się dowiedzieć kto ón jest, co za jeden?
— Julku! co pleciesz!