Podkomorzyna rzuciła okiem po salonie, zobaczyła Jana i ledwie przywitawszy się ze starościną, zwróciła ku niemu —
— Widzę pana tutaj! a więc tajemnica rozjaśniona. —
Julka niedozwoliła babce zaprezentować gościa. —
— Przecież trwa wyzwanie?
— Uznaję się zwyciężoną.
— Pan Darski — wskazując ręką, przemówiła staruszka.
Podkomorzyna, która się wcale nazwiska tego spodziewać nie mogła, skłoniła się dosyć ozięble sznurując usta, i dodała: — Powinnam się była domyśleć. —
Nastąpiły oklepane pytania — Gdzie pan mieszka? i tym podobnie. Potem Matylda zwróciła się udając niezmiernie lekką i powietrzną istotę ku Marji, którą z zapałem nerwowym ściskać i całować zaczęła szepcząc jej coś na ucho. Podkomorzyna siadła przy starościnie, a Julja zaczęła rozmowę z Janem.
Zabójcza to była rozmowa —!
Wzrok Julji, któremu nic oprzeć się nie mogło, jej wejrzenie przeszywało na wskróś Jana, któren cierpiał rozkosznie, czując się tak już okutym, tak oczarowanym, tak podbitym, ze o świecie całym zapomniał.