— A gdzież ta branka jest? — spytał książę.

— Musielić ją tu przywieść24, bo ze wszystkich jeńców najcenniejszą była — rzekł kasztelan. — Dziewczyna lat piętnaście i piękna bardzo; ojciec pokumany był z margrafem.

— Spletli ci baśń — odparł stary książę — bo ja tu o żadnej takiej dziewce nie wiem.

— Przecież jej by nie zabili ani by się mogła ukryć!

Kazał książę zawołać kasztelana Janka, który się wkrótce zjawił. Spytany o brankę, Soldynowego dowódcy córkę, ramionami poruszył.

— Ja o niej nie wiem — rzekł.

Mówił jednak tak jakoś, że mu uwierzyć było trudno. Bolesław, popatrzywszy nań, podumawszy, Krzywosądowi kazał iść spoczywać i jeść, a sam na bok szedł ze swym kasztelanem.

— Co się z tą Niemką stało? — naparł go. — Ty wiesz?

Janko pomilczał trochę.

— Pono Przemko ją swoim kazał wziąć i jak oka w głowie strzegąc, aby palcem jej nikt nie śmiał tknąć, do Poznania prowadzić. A zagroził, gdyby jej się co stało, że na gardle ukarze.