— Co prawią ludzie — rzekł — prawda-li to, że wam Świnka chce koronę dać?
Trochę ironii było w głosie jego.
Przemysław odprostował się dumnie.
— Czemuż by nie? — odparł powoli. — Część wielką dawnego państwa Chrobrego mam pod sobą... a resztę...
— Cóż my naówczas poczniemy? — rzekł mały książę.
Zamienili spojrzenie.
— Włożyć koronę — dodał — nie tak ci to trudno — zamruczał — ale nosić!
Przemysław czoło uniósł ku górze, nie chciał odpowiadać już.
— Postarajcie się o następcę — dodał mały — a jakby go nie stało wam, przekażcie mnie.
Rozśmiał się. Przemysław się coraz więcej chmurzył.