Starucha popatrzyła nań, przekrzywiła usta i rozśmiała się.
— A co się stać miało? To, co się zawsze na Kupałę dzieje. Kupała bóg gorący, dziewcząt dosyć nacałował... A jedną, najkraśniejszą! hę?..
Ręką machnęła i zaśpiewała ze śmiechem:
Przyjechał pan na koniku,
Porwał dziewkę przy gaiku...
Oj, gaju — ty zdradniku...
Oj byłoż — było krzyku!
Kupało!
— Którą? Kto?.. — zakrzyczał Sambor.
Starucha palcem pogroziła na nosie.