— Ród jaszczurczy! — wołał Chwost z góry.

— Psy wściekłe! — łajał Myszko.

— Żmije jadowite!..

— Gad przemierzły!..

— Ścierw i padło!..

Takimi wyrazy homerycznymi nawzajem obrzucali się z obu stron.

— Bumir! — zawołał Chwostek głosem schrypłym — jedź do domu, zwołaj swoich... ginąć nam nie dajcie, bo i was ta czerń plugawa wygubi!

Zawrócił się z koniem przybyły. Myszko nań patrzał nie spuszczając z oczów.

— Słuchajcie rady Chwosta albo mojej — rzekł — czyja lepsza, do woli. My wam jedno powiemy pod klątwą104, pod świętą.

To mówiąc, ziemi garść pochwycił w dłoń i podniósł ją do góry.