Leci, leci, ale strach jej wielki. Ptaszki za muszkami latają, tylko co ją który nie dzióbnie. Królewicz może podpatrywał, może mu kto podszeptywał, przemienił się w strasznego pająka, zasnuł w powietrzu pajęczynę ogromną — i czeka. Wróble muszkę napędziły i w siatkę mu wpadła... pająk do niej... królewna stoi i płacze.

— O doloż ty moja, doleńko!

A pająk ją za białą rączkę trzyma.

— O! ja nieszczęśliwa! Poznał mnie trzy razy... co ja teraz pocznę... gdzie ja się ukryję...

Znowu idzie do komory, siadła na łóżeczku, głową nakryła i płacze a zawodzi.

— Doloż ty moja, doleczko!

Siostry do niej pukają, przyszły i powiadają.

— Popłyń ty rybką na morze... morze szerokie, głębokie morze... nie znajdzie tam ciebie...

A ona zawodzi:

— Poznał mnie trzy razy, co ja pocznę teraz, gdzie ja się ukryję?... W morzu są potwory... i boję się morza...