— Ano, nie z waszych! — rzekł Myszko — nie z tego rodu, który nas chciał zaprząc i orać nami... Nie!.. znajdziemy kmiecia...

Bumir spojrzał na wieżę.

— Dobywać stołba myślicie? — zapytał.

— Nie... — rzekł sucho Myszko Krwawa Szyja — posiedzimy pod wieżą, aż wyzdychają z głodu.

Bumir stał na koniu, głowę zwiesiwszy.

— Aby tylko Niemcowie nie przyszli i nie pomścili za nich — rzekł. — Naówczas winny i niewinny odpokutuje... pójdzie i mój dwór w popiół i nasze pola stratują, a ludzi nam pobiorą w niewolę.

Myszkowie się śmieli.

— Alboż to oszczepów nie mamy? — rzekł młodszy, którego zwano Białym.

— A Sasi żelazo mają na sobie i na strzałach — mówił Bumir — ich dziesięciu na waszych stu stanie.

— Ale też ich stu nie przyjdzie zza Łaby tu... — mówił starszy.