— To rzecz sumienia Waszego — przerwał kanonik.

Paweł złośliwie się uśmiechnął.

— Powtórzcież warunki — rzekł.

Poseł patrząc na niego, począł je wyliczać powoli.

— Nóż mam na gardle — krzyknął Biskup. — Słyszycie! Spisujcie tę zgodę niecną.. przyjmuję!

Walter poskoczył i z serdecznością wielką po rękach go zaczął całować — chociaż Biskup go odpychał

Dzierżykraj dobył pargamin przygotowany wcześnie i położył go przed Biskupem.

Milcząc godził się teraz na wszystko, chociaż widać było, że się burzył, że dla niego nie zgodą ale wyjściem z więzienia miała być ta umowa.

— Natychmiast rozkażcie, aby konie i ludzie byli dla mnie gotowi, — zawołał niecierpliwie — niechcę tu pozostać ani godziny z dobrej woli.

Głosem ogromnym krzyknął na straże, które się we drzwiach zjawiły, aby znać dano Leszkowi, iż zgoda została zawarta. Pożądana to była dlań nowina i książe sam zjawił się natychmiast.