— Pospiech wszystko zgubić może — odezwał się przybyły. — Uwolnić was z więzienia znajdą się sposoby inne... Dla wyzwolonego schronienie się znajdzie...
Nie dając mu mówić, Paweł z lekka go odtrącił. Ciężkie westchnienie z piersi mu buchnęło, za głowę się ujął rozpaczliwie... zamilkł.
Kasztelan ciągle niespokojnie się oglądając — dodał.
— Słychać, że Czarny, choć interdyktu się nie lęka, zgodę zrobić byłby skłonny.
Ks. Pawłowi oczy pojaśniały — ręce rozwarł.
— Niechże przyśle! niech zażąda zgody! Zrobię ją! Napiszę mu co zechce... byłem wolnym był dla pomsty nad nim!
Bezemnie wy — dodał wybuchając — ani ty, ani Warsz, ni Konrad wasz, nie zrobicie nigdy nic!
Wyzwolić mi się potrzeba za jakąkolwiek cenę, aby was budzić, podżegać, nie dać usnąć, nie dozwolić rozkładać na lata co dawno wykonać się było powinno. On w siłę rośnie, a my słabniemy!
Począł chodzić po izbie niespokojny.
— Kupcie wolność moją za najwyższą cenę! — dodał.