Wchodząc więc do środka, wezwał z sobą zakonnika, który nieco się zawahawszy, usłuchał.
Tak miał głowę pełną ks. Paweł spraw dzisiejszych, iż nie znalazł innej treści do rozpoczęcia rozmowy nad nie.
— Teraz, — odezwał się do niego — spodziewam się, iż Wawel poddać się musi! Niemcy przekonali się, iż żartować nie będziemy. —
Spłonęło miasto!
— Tak! — powoli ozwał się stłumionym głosem O. Serafin — dotknął je Bóg, aby z grzechu oczyścił płomieniem.. — ale i niewinnych ucierpiało wielu.
Westchnął starzec.
— Potrzeba było tej klęski, aby dokonać dzieło — wtrącił Paweł.
Unikając rozmowy o tym przedmiocie, O. Serafin dodał tylko, iż Bóg łaskaw świątynie swoje ocalił.
To mówiąc spoglądał na drzwi, jakby mu oddalić się pilno było.
Biskup wstrzymywał go wejrzeniem.