W świetnym orszaku tych, co po niego pospieszyli, Paweł tryumfujący jechał do kapitularza, w którym z posępnemi twarzami pół duchowieństwa oczekiwało nań w głębokim smutku, ze łzami w oczach.
Blady, ledwie z choroby powstawszy ksiądz Janko, łamał dłonie powtarzając:
— Zbaw Ty nas Panie, bo upadliśmy głęboko i ręka Twa chyba podźwignąć nas może.
Lud widząc Elekta wołał:
— Niech żyje!
Za nim szli arbitrowie uśmiechający się do siebie...
II
Pod Krakowem, u Prądnika na Skale, gdzie niedawno stanął klasztór Klarysek, przez królowę wdowę, Bolesława krakowskiego siostrę rodzoną Salomeę założony — smutnego dnia jesieni widać było jakiś ruch niezwykły w tem miejscu ciszy i spokoju.
Ustronie to, wzniesione wysoko, odosobnione od świata, oddzielone od niego nietylko murem, ale całem życiem swem, kryło w swem wnętrzu drugą Jadwigę pobożną, naśladownicę jej, Salomeę.
W święte niewiasty wiek to był obfity, bo i Kinga poślubiona Bolesławowi, bratu Salomei, szła w tamtych ślady a w tropy swej świętej patronki, Cesarzowej Kunegundy.