Dana moja, dana...

Jak jabłko rumiana...

Biała jak lelija,

W złotych kosach szyja...

W złotym rąbku głowa...

Siedzi jak królowa

Dojrzała jagoda...

Nasza pani młoda... —

Spostrzegłszy wchodzącego Biskupa, grajek się do księcia zwrócił, spojrzał, trochę zatrzymał. Leżący na łożu bełkocząc, prędko, niewyraźnie, gniewnie wykrzyknął:

— Dalej, biesów synu! dalej!