Tamten jakoś tego nie rozumiał, nakoniec porucznik odważył się przebąknąć:

— Proszę, pana naczelnika, co się tycze gratyfikacyj?

— Co się tycze gratyfikacyj — odparł powoli naczelnik, daje się to tam różnie wedle tego jaką rybę ułowicie, a któż to wie jeszcze czy szczupak czy płotka?

— Już proszę pana naczelnika spuścić się na mnie że człowiek będzie przydatny.

— No, no, wypłacą ci tam dwieście złotych (tu zniżył głos naczelnik) tak jak zwyczajnie, wytrąciwszy na koszta kancelaryj...

Porucznik spuścił głowę smutnie i spytał cicho:

— Jakże proszę pana naczelnika?

— Waćpan tam już wiesz.

— Ale jeżeli wolno zanieść pokorną prośbę słowo honoru, panie Radco, że kawałka chleba w domu nie mam...

Na słowo honoru uśmiechnął się naczelnik szydersko i odpowiedział: