— I zwątpiłaś pani o mnie? — spytałem smutnie.

— Nie — odpowiedziała mi i podniosła oczy. — Nie zwątpiłam — rzekła — alem się gniewała.

— Mogę więc do Zabłocia przyjechać? — spytałem schylając się.

Uśmiechem tylko odpowiedziała.

Przy tańcach rozmówiliśmy się szczerzej i otwarciej. Tegoż wieczora przysunąłem się do matki; dostałem od niej burę, bośmy z sobą nadto byli dobrze, by potrzebowała się ceremoniować. Widziała już i odgadła moją rozmowę z córką.

Tak wśród tego wesela i ja się oświadczyłem, a we trzy dni pojechaliśmy ze Zbąskim uroczyście po dawnemu pannę zaswatać.

Zostało mnie na całe życie miłe tej przygody wspomnienie, bo koniec końców ona o moim losie przyszłym rozstrzygnęła, jednakże, gdy sobie wszystkie przejścia moje w tej dziwnej roli na pamięć przywodzę, momenta ciężkie, które w niej przebywałem, uczucia, jakich doświadczałem, utrapienia, kwasy, powiadam państwu, nikomu i nigdy nie życzę, jak ja, być w cudzej skórze, choćby ona była jak najmiększą i najgładszą.

Tyras, śpiący przy ogniu, podniósł głowę, miał on instynkt przedziwny przeczuwania wieczerzy, jakoż kroki w sieni słyszeć się dały, otworzyły się drzwi, i stary Paweł uroczystym głosem zwiastował:

— Dano do stołu!

Szliśmy na kolacyę, a pan Seweryn przy niej, jakby wspomnieniami owiany staremi, przesiedział milczący i chmurny.