Pierwszy dodał z cicha, patrząc na Wojbora.

— Wy taki z Uścia? hę?

Jaksa chciał zaprzeczać, gdy drugi wtrącił.

— Nie bójże się...! Co ty myślisz że my na Uście idziemy?! I my i kupa tu duża takich co ciągniemy z Laskonogim dlatego — aby się łatwiej do Odonicza dostać.

Jaksa patrzał i słuchał z pewnem niedowierzaniem, gdy towarzysz mruknął.

— Władysław starszy młodszemu nie da rady — tamten żwawy chłop, ten swojego niepewny. To mu się chce to mu się odechciewa...

Pochyliwszy się szepnął drugi.

— Uście mocne?? hę? Mają oni tam ludzi? Światopełk ci mu pomoże?

Jaksa milczał jeszcze gdy oba poczęli nagląco.

— Nie wzdragajcie się mówić, my, swoi! Trzeba będzie, pomożemy do ucieczki.