W chwili gdy podchodził już do wozów, doszła go wrzawa na grodzie... Ludzie około murów biegali i krzyczeli... Odkryto jego ucieczkę...

Za grzywę porwawszy pierwszego z brzegu, Mszczuj skoczył mu na grzbiet i powróz którym był przywiązany zerwał jak nitkę... Nie potrzebował uzdy ani wodzów, nawykł był dawniej dzikie konie nogami ścisnąwszy, pięścią kierować.

Budzili się ludzie na wozach, gdy Mszczuj już pędził czwałem sam nie wiedząc dokąd, byle precz, precz jak najdalej od tego miasta... Dobiedz do lasu było ocaleniem...

Zdala błyskały już i światła u murów i otwartej furty, odzywały się rogi, tentent słychać było zdala... Mszczuj gnał zdyszanego konia, na lasy!

Przypisy:

1. Cumquodeus — imię zmyślone nie jest. Wspomina je w IV. wieku Gregor. M. Epist. [red. WL: Gregorius Magnus, Epistulae, chodzi o jeden z listów papieża Grzegorza I Wielkiego (ok. 540–604), skierowany do Dominicusa, biskupa Kartaginy]. [przypis autorski]

2. causa enormis — wyrażenie ówczesne. [przypis autorski]