— Cóżem ja kryła przed wami? dzieci moje złote? co? — zapytała Dzierla.

Schyliły się do niej obie i w uszy jej szepnęły ze stron obu.

— Niemcy! Niemcy!

Baba upuściła kubek który trzymała, ze strachu. Spojrzała na śpiącą i ukazała ją im oczyma...

— Oh! — ozwały się Halki. — Śnią się jej pierogi!!

I powtórzyły wtórem.

— Niemcy! Niemcy!

Dzierla chciała udawać że o żadnych nie wie... Prędko wyspowiadały się jej zkąd o nich wiedziały. Co tu począć było? Baba może i rada była temu, ale obawiała się strasznie.

— Póki oni tu są — Dzierla, my ich widzieć musiemy! o musiemy! — mówiły Halki patrząc na siebie i zgodnie — powtarzając. — Musiemy!

— Nie można! — rzekła Dzierla — gdzie? jak? Gdyby się kneź dowiedział mnieby zabił... a was — ja nie wiem.