Iwo przemówił po łacinie.
— Bywajcie mi pozdrowieni, bracia mili a goście. Kędyż to was wiedzie ta droga?
— Do Płocka jedziemy wezwani przez księcia Konrada — odezwał się niepewną trochę łaciną, czarny. — Chcieliśmy kraj poznać i nakładamy w podróży...
To mówiąc ręką dotknął zbroi i mianował się:
— Konrad von Landsberg Miles hospitalis S. Mariae Hierosol. — Potém wskazał na towarzyszącego mu rudobrodego i dodał:
— Otto von Saleiden!
Ten skłonił nieco głowę, ale ją podniósł natychmiast.
— Żeście braćmi tego zakonu, który się niegdyś wsławił i męztwem przeciwko niewiernym i miłosierdziem dla ubogich pielgrzymów — rzekł Biskup, — poznałem zaraz ze znamienia jakie wam Ojciec nasz, Papież a Biskup rzymski dał dla odznaki od Templarjuszów i Braci Johannitów... Bądźcie pozdrowieni na ziemi tej, dzieci moje... i niech Bóg w niej orężowi waszemu błogosławi...
Słyszeliśmy że książe Konrad nadać wam miał piękny kraj Chełmiński aż po granice Prusów...
Konrad von Landsberg zwolna postąpił ku Biskupowi, a Otto jego towarzysz podszedł także.