Zachorowałam po tem, a gdy księżna odjechała, która miała władzę nademną, wróciła trwoga... wróciła rozpacz... Napadłam błagając starca o ratunek, gdy przypadkiem oknem zobaczyłam go wchodzącego do zamku, sama po niego posłałam sługę — niech świadczy! Uciekł strwożony... a moja trwoga i rozpacz tak rosły, żem wiedząc o odjeździe jego z zamku uciekła, na drodze padłam przed nim, domagając się, aby mnie wziął z sobą.
Nie porwał on mnie — jam sama mu się narzuciła!
Tak mi Boże przebacz i pomóż (podnosząc krzyż powtórzyła) prawdę mówię.
Płacz przerwał jej gorączkową mowę.
— Dziś — dodała — miłosierna księżna rozpędziła strach mój, odmienioną jestem, spokoju pragnę i spoczynku — chcę pokutować, lecz błagam was, niech krew niewinna nie spada na mnie!!..
Mistrz Adalbert uśmiechnął się, głową potrząsając. Gerwart patrzał nań chcąc odgadnąć jakie ta mowa czyniła wrażenie.
Herman w ciemnym kącie, niecierpliwemi kroki, oburzony się przechadzał.
Bianka zwolna poklękła, krzyż podnosząc do góry.
— Przysięgam! — powtórzyła. — Głos jej słabnął, chyliła się w tył, gdy siostra Anna pospieszyła chwycić ją na ręce omdlałą.
Gerwart ruszył się był, jakby go litość zdjęła, lecz surowy wzrok Adalberta, na miejscu go zatrzymał.