Leszek popatrzył na Iwona, a stojący z boku Wojewoda podniósł głos.

— Zdałoby się ażeby go nie tak daleko od pomorskiej naznaczyć granicy; i powodu nie dawać Światopełkowi do odmowy... Lękać się będzie może, znając pana swego zagniewanym, głębiej w kraj zapuszczać...

Konrad głową dał znak przyzwolenia...

— Gdzieś około Nakła należałoby się ściągać — rzekł powoli Leszek.

— Tak — zawołał Konrad, — ażeby jeśli go Światopełk nie zda dobrowolnie, odebrać je od niego.

— Co sprawiedliwa — rzekł Biskup.

— Nie powinniście stać o Nakło które pomorskie było — odezwał się Konrad, byle Światopełk daninę płacić przyrzekł...

Nikt nie rzekł nic.

— Mnie też wiedzieć potrzeba — dodał Mazowiecki książę, — kiedy zjazd mieć chcecie; bo koło granic czuwać muszę.

Dopóki lato i żniwa nikomu niedogodnie ciągnąć z domu. Duchowieństwo też dziesięciny musi pobrać wprzódy, a chcecie rycerstwa, ci też doma co czynić mają do jesieni...