Wyszedł tedy Gaweł na gościniec, popatrzał — dokąd tu mu iść?.. westchnął do Boga i puścił się gdzie oczy poniosą.
Jeszcze się był niedaleko od wsi odsadził, gdy spotkał jednego ze swych braci.
— A dokąd to?
— W świat idę, ojczysko się pogniewało, nabił mnie i kazał precz iść, a na oczy mu się nie pokazywać.
Starszy brat rozśmiał się i rzekł:
— Dobrze ci tak, boś głupi. Jak rozumu nabierzesz, wówczas powrócisz.
Odwrócił się od niego śmiejąc i poszedł.
Trochę dalej pod gruszą, patrzy, siedzi brat drugi i pyta go:
— Dokądże to?
— A no, w świat, bo mnie ojciec wygnał precz.