— Cóż Demce?

— Kto to może wiedzieć? leży, a zębami dzwoni.

Ani chybi, febra — pomyślałem.

— A ty się jak zowiesz?

— Na chrzcie, to ja wiem, że Józkiem mnie nazwali, a tak — mnie prześladują Czupurnym.

Zacząłem się śmiać.

— Czekaj, a skądżeś ty?

— A znikąd, proszę pana.

— Co u licha, a skądżeś się wziął?

— Byłem u majstra, u szewca, co prawda, ale, jak się spije, to tak wali, że kości łamie, tom uciekł i służę do latania przy sklepach, i ot tak, jak się zdarzy.