Pies

Ja miałem kiedyś swoją budę — lecz w nocy raz głuszący huk

Obudził mnie obuchem w głowę — i rozszalała masa wód

Na moje wpadła legowisko — i darmo prężył się mój trud,

Daremniem się z żywiołem wściekłym o swoją budzę gryzł i mógł1!

Zatopił mi ją, a mnie porwał i z rykiem tryumfalnych trąb

Zwyciężonego niósł na barach i z mych wysiłków marnych drwił —

I oszołomion dzikim pędem, zgnębiony, zabaczyłem2 sił

I zdałem mu się, na wpół czując, jak niesie mnie na straszną głąb.

Na morze rzucił mnie, na morze, co jak pustynia leży w krąg,