łudzisz nas czasem dział swoich łomotem,

wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem

powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.

Czekamy ciebie nie dla nas, żołnierzy,

dla naszych rannych — mamy ich tysiące,

i dzieci są tu, i matki karmiące,

i po piwnicach zaraza się szerzy.

Czekamy ciebie — ty zwlekasz i zwlekasz,

ty się nas boisz i my wiemy o tym,

chcesz, byśmy wszyscy tu legli pokotem,