Pewnego poranka — było to 21 marca — zdawało się nawet, że spadł już pierwszy śnieg. Harbert, który wstał wcześnie i wyjrzał przez okno Granitowego Pałacu, zawołał:
— Patrzcie! Wysepka pokryta jest śniegiem!
— Co, śniegiem? O tej porze? — zapytał reporter, podchodząc do Harberta.
Wkrótce dołączyli do nich pozostali towarzysze i stwierdzili wszyscy, że nie tylko wysepkę, lecz także całe wybrzeże w pobliżu Granitowego Pałacu przykrywał równomiernie biały całun.
— Dalibóg, to śnieg! — powiedział Pencroff.
— Lub coś bardzo do niego podobnego! — odparł Nab.
— Lecz termometr wskazuje pięćdziesiąt osiem stopni (14° Celsjusza powyżej zera) — zauważył Gedeon Spilett.
Cyrus Smith w milczeniu spoglądał na białą powłokę, nie wiedział bowiem, jak wytłumaczyć to zjawisko o tej porze roku i przy tej temperaturze.
— Do kroćset diabłów! — zawołał Pencroff — nasze plantacje pomarzną!
I już marynarz miał zejść na dół, lecz ubiegł go Jup, który czym prędzej opuścił się po linie na dół.